Mam tatuaże, jestem patolą

Podczas studiów pracowałam w dwóch restauracjach, obie były w posiadaniu jednego małżeństwa. Miałam wtedy dwa małe tatuaże. Właścicielom one nie przeszkadzały, bardziej liczyło się sumienne wypełnianie obowiązków i nie smarkanie do jedzenia ludziom, którzy dawali ci 37 groszy napiwku.

Pamiętam jedną sytuację, gdzie miałam dosyć dużą rezerwację, w większości byli to ludzie starsi. Co jakiś czas przychodziło z tej rezerwacji kilku panów do baru na whisky lub wódkę. Wszystko spoko, śmieszki, jakaś ty ładna, ojejku, gdybym tylko bym młodszy to brałbym cię jak słoiki do Warszawy. Fajnie dziadku, trochę niesmacznie, ale co tam, taka praca – uśmiechaj się i polewaj. No, było miło do momentu aż bluzka mi się nie zawinęła i ten oto kochany, starszy pan zobaczył mój tatuaż pod obojczykiem. Wiecie co usłyszałam? Że nie jestem kobietą. Bo żadna kobieta by się tak nie oszpeciła.

Często zdarzało mi się, że musiałam ukrywać tatuaże.

Pierwszy raz był, gdy promotor powiedział mi, żebym na egzamin licencjacki wybrała strój, który zakryje tatuaże, bo przewodniczący komisji jest dosyć konserwatywny, a po co samemu robić sobie kłopoty. Spoko, fajnie byłoby mieć dyplom, więc ukryłam. Przecież nie będę się z nikim kłócić na egzaminie, a już na pewno nie z przewodniczącym komisji.

Kolejny raz był w poprzedniej pracy, gdzie ukrywałam tatuaże równo przez rok, bo tyle tam pracowałam. Międzynarodowe korpo, wiecie, z typu tych, że na wejściu dostajesz kij, żeby wsadzić go sobie w dupę. Koszula, spódnica za kolano, szpileczki. Przez jakiś czas specjalnie nosiłam zegarek na lewej ręce (tak, normalnie noszę na prawej, bo mi wygodniej), żeby zminimalizować możliwość zauważenia tatuażu na nadgarstku przez kogoś. Gdy ostatniego dnia pracy poszłam na lunch z jednym z prawników, ubrana tak, jak chodzę na co dzień, usłyszałam „No, widziałem te twoje tatuaże. Gdybym cię tak nie lubił, to poszedłbym do twojej przełożonej”. Kurwa mać, serio?

Byłam kiedyś na weselu u rodziny mego Lubego. Bardzo spodobały mi się słowa, jakie od niego usłyszałam przed wyjściem z mieszkania: „Basia, tylko nie przejmuj się jak ciotka zapyta się ciebie czy byłaś w więzieniu, bo wiesz, idziesz z odkrytym dekoltem, zauważy tatuaż”. 

Dlaczego tak jest? Co prawda od kilku lat wzrasta tolerancja na tatuaże, to fakt, ale dalej nie jest tak, jak być powinno. Posiadanie tatuażu nie powinno mieć żadnego wpływu na postrzeganie człowieka. Od kilkunastu lat tatuaże nie są już znakiem rozpoznawczym recydywy, ju noł?

Moje tatuaże nie są zrobione maszynką, która powstała z długopisu i kilku innych przedmiotów, nie robił mi ich ziomeczek z celi. Te czasy minęły. Obecnie tatuaże są małymi dziełami sztuki, za które płaci się niemałe pieniądze. Połowa korposzczurów pod swoimi garniturami Slim Fit ukrywa dziary. Tatuaże w obecnych czasach mają inżynierowie, lekarze, przedszkolanki. Moim skromnym zdaniem jest niezaprzeczalna różnica pomiędzy człowiekiem, który ma na czole wytatuowane „lubię chleb ze smalcem” i jego głównym, całodniowym zajęciem jest przesączanie fioletowego trunku przez chleb, a osobą, która ma tatuaże wykonane w profesjonalnym studio, szczegółowo dopracowane, która pracuje, dba o siebie i bliskich.

W listopadzie robiłam sobie nowy tatuaż. Coś większego, odmiana po moich dwóch popierdółkach. Krew, pot i łzy, tak w skrócie. Kilka razy prawie nie wytrzymałam z bólu. Ale wiecie co? To na pewno nie będzie mój ostatni tatuaż. I kolejny też nie będzie ostatnim. Nic nikomu do tego, co robię ze swoim ciałem.

To, czy masz coś namalowane na ciele nie definiuje, jakim człowiekiem jesteś.

Reklamy

2 comments

  1. Tatuaż = odsiadka w więzieniu, ale szczerze powiem, że nie wiem kto tak myśli, mnie podobają się kolczyki na twarzy i to pewnie też by zgorszyło panie które codziennie odbywają dwie msze w kościele.

    Polubienie

    1. mnie zamurowało, kiedy usłyszałam od miłego, starszego pana, że ‚nie jestem kobietą’. nie jestem w stanie pojąć jego wyznaczników bycia kobietą. mam tatuaże, będę mieć ich jeszcze więcej i dalej będę czuć się kobietą. a co do kolczyków – też je lubię, ale u siebie preferuję tylko uszy.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s